aktualności
Niech publiczne znaczy dostępne

– Słowo „hackaton” mnie, absolutnemu informatycznemu laikowi, kojarzy się z hakowaniem. W jakim stopniu to skojarzenie jest uzasadnione?

Alek Tarkowski: – W stopniu dość umiarkowanym. Kłopot w tym, że hakowanie potocznie kojarzy się z przestępstwem, włamywaniem lub psuciem komputerów. Tymczasem my odwołujemy się do idei hakowania jako sprytnego radzenia sobie z technologiami. W tym wypadku chodzi o wspólne szukanie sposobów na zwiększenie dostępności, a potem ciekawe wykorzystanie danych publicznych. Jeśli informatyk powie o sobie, że jest hakerem, to oznacza to, że stara się szukać nowych rozwiązań i nowych wyjść z sytuacji. Taki był też pomysł na hackaton. Miał to być zbiorowy sprint, ćwiczenie z wyraźnie wyznaczonym terminem jego zakończenia. Zadanie miało polegać na szybkim stworzeniu prototypowych rozwiązań wykorzystania danych publicznych.

– Skąd pomysł na imprezę hackaton „Otwarte dane publiczne”?

A.T.: – Impreza miała charakter globalny. Na całym świecie zebrała się dość duża grupa ludzi i organizowano podobne wydarzenia, bo 4 grudnia został ogłoszony Dniem Otwartych Danych (Open Data Day). Z pewnością w każdym miejscu, a było ich kilkadziesiąt, wyglądało to trochę inaczej, ale ogólny model był podobny. Osoby posiadające różne umiejętności, w jeden dzień tworzą wspólnie małe projekty dotyczące otwartych danych publicznych. Bez założonych wcześniej szczegółowych celów. Zbierają się w jednym miejscu, na jeden dzień, siedzą przy stole i razem pracują. Moim zdaniem jest to do pewnego stopnia wydarzenie kulturalne, choć dość nietypowe. Nie ma tam wystąpień, nie ma gwiazd, jest tylko grupa pracujących ludzi. Hackaton jest ciekawym doświadczeniem zbiorowej pracy, uzupełniania się i szukania rozwiązań. Będziemy starali się organizować kolejne tego typu wydarzenia.

– Do wspólnej pracy zaprosiliście nie tylko programistów.

A.T.: – Było kilkanaście osób i rzeczywiście nie byli to tylko informatycy. Ja sam jestem socjologiem, podobnie jak moja współpracowniczka Justyna Hofmokl. To dość oczywiste, że aby coś przydatnego zrobić z danymi, trzeba je najpierw zrozumieć. A to jest raczej domena socjologów, czy politologów. W naszym hackatonie uczestniczył też prawnik, który wyjaśnił wszystkim o co chodzi z dostępem do informacji publicznej. To pierwsze spotkanie pokazało nam, że im bardziej różnią się od siebie jego uczestnicy, tym większa korzyść dla wszystkich.

– Uczestnicy mieli zmierzyć się z kilkoma przygotowanymi wcześniej zadaniami.

A.T.: – Trudno to nazywać zadaniami. Uczestnicy dysponowali kilkoma źródłami informacji publicznych, takimi jak dane Państwowej Komisji Wyborczej dotyczące wyników pierwszej tury wyborów samorządowych. Były to aktualne dane, a sama PKW o dziwo udostępnia je w dość przystępny sposób. Czerpaliśmy także z zasobów Głównego Urzędu Statystycznego i Biuletynów Informacji Publicznej. BiP-y mają to do siebie, że są bardzo nieprzejrzyste. Często nie wiadomo, co tam jest nowego i nie ma możliwości wyszukiwania informacji. Chcieliśmy zobaczyć, co da się tym zrobić. Zadanie, które sobie wyznaczyliśmy, miały formę otwartą. Oczywiście w kilka godzin nie da się zrobić wiele.

– Jak oceniacie wyniki waszej pracy?

A.T.: – Na całość należy patrzeć raczej jako na próbę udowodnienia, że jeśli informacje są dostępne, to nawet bez jakiegokolwiek budżetu, jako nieformalna grupa osób, możemy z nimi zrobić coś ciekawego. Po drugie nasz hackaton pokazał, że udostępnione w sieci dane można pobierać i przetwarzać. Jest to w zupełności legalne, chociaż często bardzo trudne. Było to doskonale widać na przykładzie BiP-ów. Staraliśmy się je katalogować i okazywało się, że są one w tak niestandardowy sposób prezentowane, że bardzo trudno jest znaleźć regułę, która pozwalałaby wprowadzić jakiś czytelny porządek.

– Jednym z punktów warszawskiej imprezy miały być „rozmowy o tym, co administracja i rząd może zrobić, by udostępniać zasoby publiczne – a co może zrobić trzeci sektor i obywatele”. Jakie z tych rozmów płynęły wnioski?

A.T.: - Hackaton w całości był bardzo nieformalny. Nie było osoby, która wygłosiła nam jakiś wykład. Rozmowa więc toczyła się swoim torem w trakcie pracy, ale wszystkich łączyła pewna filozofia, że dostępność danych jest sprawą ważną. Naszym zdaniem nie przykłada się do niej wystarczającej troski. Ludzie w większości nie mają pojęcia, czym są dane publiczne.

– Kto najlepiej w naszym kraju wykorzystuje i upowszechnia dane publiczne?

A.T.: – Działają już w Polsce inicjatywy, które starają się je wykorzystywać, takie jak www.mojapolis.pl czy dwa serwisy prezentujące dane sejmowe: www.sejmometr.pl i www.mamprawowiedziec.pl. Ale można wskazać także inne przykłady, choćby serwis www.autobuser.pl (strona informująca o aktualnych rozkładach jazdy warszawskiej komunikacji miejskiej, przyp. red). W każdym z tych przypadków podstawą są dane publiczne, ale nie są to niestety dane w pełni otwarte. Poszczególne serwisy zyskują do nich dostęp i na ich podstawie tworzą nowatorskie serwisy. Ale naszym zdaniem należy wykonać kolejny krok, aby te dane były po prostu powszechnie dostępne. Pozytywnym wyjątkiem jest wspomniana już PKW. Żądanie dostępności nie jest żądaniem niemożliwego. Jest to kolejna rzecz, którą udowodnił ten hackaton. Jeśli kilka osób, spotykając się wolontariacko, w sobotę, na 6 godzin, może przygotować pewne prototypy, to przy niewielkim finansowaniu taka sama grupa może szybko przygotować gotowy projekt. Przeszkodą są urzędnicza mentalność i reguły administracyjne, nieufne wobec otwartości danych, a nie kwestia techniczna.


Dr Alek Tarkowski jest socjologiem, dyrektorem Centrum Cyfrowego Projekt: Polska, think tanku cyfrowego powołanego do życia przez Fundację „Projekt: Polska” i koordynatorem projektu Creative Commons Polska. Zasiada w Zespole Doradców Strategicznych premiera Donalda Tuska. Jest także współpracownikiem Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego (ICM UW) na Uniwersytecie Warszawskim.

źródło: ngo.pl
2011-01-03

szukaj
biuletyn
szkolenia KSP
[???]
  Do ERM2 wejdziemy najwcześniej w 2011 roku
[???]
  Topolanek ostrzega: Nie osłabiać Partnerstwa Wschodniego
2008
  Warsztaty MAPS
Kurs Trenerski
  Kurs Trenerski
Fundacja Edukacji
Ekonomicznej
posiada patronat
Ministerstwa
Rozwoju Regionalnego
w zakresie szkoleń
na temat instrumentów
strukturalnych
Unii Europejskiej.
wydarzenia
Brak wydarzeń w tym dziale
aktualności
Postępy w realizacji Narodowej Strategii Spójności - stan na 31 grudnia 2010 r.
Fundusze Europejskie w 2010 roku – 8,7 mld zł nadwyżki
Postępy w realizacji Narodowej Strategii Spójności - stan na 26 grudnia 2010 r.
XVII Komitet Monitorujący Narodowy Plan Rozwoju 2004-2006
Spotkanie minister Elżbiety Bieńkowskiej z ministrem rozwoju regionalnego i infrastruktury Gruzji Ramazem Nikolaishvilim
Debaty sejmowe na wyciągnięcie ręki
Niech publiczne znaczy dostępne
Porozumienie w sprawie inicjatywy obywatelskiej
Ruszyła kolejna fala ogólnopolskiego badania organizacji pozarządowych

więcej   archiwum

Parlament Europejski